Fundacja Promocji Przemysłu Okrętowego i Gospodarki Morskiej
 
 
Noworoczne spotkanie Rady konsultacyjnej Stowarzyszeń Morskich PDF Drukuj Email
Wpisał: Cezary   
13.01.2015.
Image
 
powiększ     powiększ     powiększ     powiększ     powiększ
 
powiększ     powiększ     powiększ     powiększ
 
12 stycznia miało miejsce inaugurujące rok 2015 spotkanie Rady Konsultacyjnej Stowarzyszeń Morskich. Odbyło się w sali konferencyjnej Urzędu Morskiego w Gdyni pod przewodnictwem kpt. ż. w. Andrzeja Królikowskiego. Jako, że o Radzie jeszcze na naszych łamach nie było - należy zatem wyjaśnić jakim jest tworem. Otóż 7 lat temu - 25 stycznia 2008 roku przedstawiciele Stowarzyszeń: Kapitanów Żeglugi Wielkiej, Starszych Mechaników Morskich i Elektryków Okrętowych dali tej Radzie początek na wspólnym spotkaniu w Urzędzie Morskim. Miała stanowić wyraz wspólnoty działań tych trzech stowarzyszeń, służyć wspomaganiu rozwoju gospodarki morskiej, pielęgnowaniu morskich tradycji - stać się koordynatorem morskich działań ludzi, którym Polska Morska leży na sercu. Rada ostatecznie powstała 4. lutego 2008 roku. Na dzień dzisiejszy w obradach Rady KSM zasiadają przedstawiciele również innych stowarzyszeń i organizacji morskich. Trzeba tu wymienić: Ligę Morską i Rzeczną, Stowarzyszenie Hydrografów Morskich RP, Polskie Stowarzyszenie Pilotów Morskich, Towarzystwo Przyjaciół Daru Pomorza, swoją reprezentację ma również gdyńska Akademia Morska, a dokładniej jej Wydział Nawigacyjny. Zresztą dla wielu członków tych stowarzyszeń ich droga zawodowa i sposób dzisiejszego myślenia swoje korzenie wzięły niegdyś z Państwowej, później z Wyższej Szkoły, a obecnie Akademii Morskiej.

I tyle w skrócie. Jednym z celów dzisiejszego spotkania miała być kolejna już dyskusja nad frapującym wiele morskich umysłów tematem, można powiedzieć, że pojawiającym się od lat kilkudziesięciu (praktycznie od roku 1946) - sprawą pomnika wystawionego ku pamięci Polskich Marynarzy. Od lat 25-ciu leży sobie w bardzo reprezentacyjnej części Gdyni, Skwerze Kościuszki, Płyta Marynarza Polskiego. Płyta, która miała stanowić przejściowy hołd, czekający tymczasowo na zastąpienie go bardziej okazałym symbolem naszej pamięci - pomnikiem. Przy płycie tej odbywają się kilka razy w roku uroczystości morskie, składane są kwiaty, wygłaszane przemowy - wszystko to dowodzi, że nasza pamięć o ludziach, którzy swe życie morzu poświęcili trwa. Trwa też już dość długo tymczasowość tej płyty. Było kilka prób zorganizowania akcji budowy, były projekty, wydano pieniądze na nagrody dla twórców różnych koncepcji, były dyskusje, różne za i przeciw. Na dzisiaj wydaje się, że największą aprobatę budzi projekt Jana Kuracińskiego,

Image

przedstawiający ok. 12. metrową morską falę z wkomponowaną w jej strukturę kotwicą, całość ma być odlewem z brązu i zmuszać do refleksji (jak dzisiaj powiedział obecny podczas spotkania autor tego projektu - kotwica również musi być odlewem z brązu, aby nie stosować oryginalnej żeliwnej - gdyż oba te materiały ze sobą nie chcą dobrze współpracować).

Image
Obecny na ostatnim zeszłorocznym spotkaniu (8. grudnia 2014 r.) Henryk Wiszniowski zaprezentował wszystkim model gipsowy przyszłego pomnika. Poniżej też kilka fotek z tego dnia

powiększ     powiększ     powiększ     powiększ     powiększ

Generalnie do działań, których dzisiaj owocem jest ten projekt, doszło po zarejestrowaniu w dniu 13 lipca 2001 r. Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Marynarza w Gdyni. Na czele tej organizacji stanął Henryk Wiszniowski, uznawany za gdyńskiego społecznika. No tak, komitet ten dzisiaj już praktycznie nie istnieje... Nie będę tu jednak wdawał się w rozwikłanie przyczyn tego stanu. Niejako w jego miejsce powstało Towarzystwo Miłośników Polskich Tradycji Morskich, dalej pod przewodnictwem tego samego organizatora, który działania poprzednika (Komitetu) dalej chce kontynuować. Idea słuszna. Powstają jednak pytania:

Czy po tej 13 i pół letniej działalności dojście do stanu posiadania wizualizacji to dużo czy mało?

Ile lat jeszcze zajmie dojście do stanu rzeczywistego postawienia pomnika?

Czy przypadkiem nie należy wzmocnić tych szczytnych działań osobami (osobą) czy instytucjami, które swoim autorytetem będą w stanie zgromadzić niezbędne środki? (Środki, których na dzisiaj tyle co przysłowiowy kot napłakał.)

Bardzo przy tym ważną jest deklaracja wiceprezydenta Gdyni Marka Stępy (obecnego na zeszłorocznym, grudniowym spotkaniu),

Image
 
powiększ     powiększ     powiększ     powiększ

który powiedział wprost - zbierzcie chociaż połowę potrzebnej kwoty, a miasto na pewno nie zostawi Was z niczym - miasto do pomnika dołoży. (Tym bardziej, że potrzebne jest też odpowiednie zagospodarowanie terenu otaczającego pomnik, np. jego właściwe oświetlenie). No tak, ale tę połowę środków muszą zebrać społecznicy zaangażowani w tę ideę... Nieważne zresztą pod jaką nazwą to uczynią, ważne aby skutecznie... Czyli na dzisiaj i tak już dużo wiemy - wiemy kto jest za... Oczywiście zakładamy, że nikt nie będzie przeciw... No i nie wiemy, czy za kolejnych kilkanaście lat, kolejny przedstawiciel zarządu miasta będzie tego samego zdania...

Jeśli więc chcemy doprowadzić do zbudowania pomnika - musimy wspomóc dotychczasową raczej słabą moc sprawczą osób dotychczas tym tematem się zajmujących. Wiemy, że pomnik można zbudować bardzo szybko - znanemu w Gdyni, a także szeroko poza jej granicami profesorowi kpt. ż. w. Danielowi Dudzie zajęło półtora roku postawienie i odsłonięcie pomnika Józefa Piłsudskiego w Gdyni (zajrzyj tu - kliknij). Oczywiście nie działał sam, ale jakże wielką siłę sprawczą swoją osobą zaangażował.
 
Wydaje się słusznym na dzisiaj wyznaczenie choćby przybliżonego terminu - jedną z propozycji był luty roku 2016 - świetna okazja - 90-lecie Gdyni. Jednak bardziej bezpieczne założenie jawi się na rok 2018 - 100. rocznica odzyskania niepodległości i dostępu do morza. Co by nie mówić czas na przyspieszenie. I nie oznacza to wcale, że należy zapomnieć i potraktować marginalnie dotychczasową działalność i osiągnięcia zespołu Henryka Wiszniowskiego - jednak należy zdecydowanie wesprzeć ją siłami i staraniami wszystkich ludzi, którzy o tych morskich sprawach chcą pamiętać i myśleć.
 
No tak, te moje powyższe przemyślenia stanowią efekt kilku spotkań, które obserwowałem w ostatnim czasie. Na dzisiejsze niestety nie wszyscy mogli się z różnych przyczyn stawić. Nieobecny był też Henryk Wiszniowski - nie można więc było tego tematu poruszać, mamy nadzieję, że na kolejne, wyznaczone na 19. stycznia spotkanie będą mogli dotrzeć wszyscy zainteresowani i sprawa zacznie nabierać pomyślnego dla niej biegu.

Reszta czasu posiedzenia Rady KSM tego dnia minęła na omówieniu na dzisiaj raczej przymiarek do powstania planu uczestnictwa stowarzyszeń w przypadających na ten rok wielu uroczystościach, w tym tych niezwykle ważnych z uwagi na datę: będziemy mieli 95. rocznicę zaślubin Polski z morzem 10 lutego w Pucku (dyrektor Andrzej Królikowski przedstawił tu nawet projekt ustawy złożonej na ręce ministra Kazimierza Plocke, proponujący aby ta właśnie rocznica została uhonorowana uchwałą Sejmu RP z uznaniem jej za bardzo ważną w historii Polski Morskiej), rozgrywa się 95-lecie szkolnictwa morskiego w Polsce, 85-lecie podniesienia bandery na "Darze Pomorza" i wiele innych, i musimy o tym pamiętać.

Uczestnicy podnieśli też temat potrzeby istnienia i ewentualnego używania Kodeksu Kapitana na statkach. I mimo, że w padających wypowiedziach nie było pełnej aprobaty, wydaje się być potrzebnym i bardzo ważnym instrumentem dowodzącego jednostką. Powinien być ponad wszystkim - ponad ustrojowym, ponad armatorskim i niezależnym od bandery. Powinien (złe słowo - przecież taki kodeks istnieje) być zbiorem norm postępowania moralnego i etycznego - wzorcem. Była tu też wypowiedź ze strony świeżo wybranego na prezesa Stowarzyszenia Hydrografów Morskich RP, komandora podporucznika Artura Grządziela, dowódcy ORP "Arctowski" o szczególnym znaczeniu postępowania kodeksowego w Marynarce Wojennej. Ludzie morza wiedzą, że ryba psuje się od głowy...

Muszę też dodać, że zanim do jakichkolwiek dyskusji doszło, zebrani minutą ciszy i stojąc uczcili pamięć ofiar niedawnych katastrof morskich, dotyczących nie tylko polskich marynarzy. Odbyła się też krótka dyskusja o sposobach przedstawiania takich zdarzeń przez żądne sensacji, lecz niekoniecznie kompetentne w tym zakresie media...
 
Image
(Aby powiększyć - kliknij fotkę)
 
Tekst i zdjęcia: Cezary Spigarski
Zmieniony ( 13.01.2015. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
 
 
 
Strona główna
Opowieści morskie
Fundacja
Artykuły
Katalog stron
Foto Galeria
Księgarnia - sklep
FAQ
Forum dyskusyjne
Kontakt

.
Archiwum z:
 
 
 
 
Nowinki

Warning: Creating default object from empty value in /modules/mod_newsflash.php on line 26
 
Advertisement
Foto Galeria

Najczęściej czytane

web stats
 
 
Copyright (C) 2005 - 2017 Fundacja Promocji Przemysłu Okrętowego i Gospodarki Morskiej