Fundacja Promocji Przemysłu Okrętowego i Gospodarki Morskiej
 
 
Wspomnienie o ostatnim rejsie m/s "Bolesław Krzywousty" PDF Drukuj Email
Wpisał: Cezary   
04.11.2014.
Image
(aby powiększyć - kliknij fotkę)
 
Po wielu latach od tego wydarzenia, a 3 stycznia 2015 roku minie już dokładnie 25 lat - wróciło wspomnienie. Wspomnienie szczególne, wspomnienie ataku z broni maszynowej i granatników przeprowadzonego na należący do Polskich Linii Oceanicznych statek "Bolesław Krzywousty", w drodze z Port Sudanu do Massawy na Morzu Czerwonym. Był to atak na zwykłego nieuzbrojonego "cywila", z którego po tym ostrzale z szybkich łodzi motorowych, została uprowadzona 29 osobowa załoga. Mówi się, że był to efekt pomyłki popełnionej przez partyzantów z Ludowego (uh!!) Frontu Wyzwolenia Erytrei, będących wówczas w konflikcie zbrojnym z Etiopią (ale właściwie to przecież biały człowiek te plemienne konflikty podsyca i jest głównym dostawcą uzbrojenia - może lepiej byłoby po prostu zostawić te ludy z wytworami ich "cywilizacji" - mam tu na myśli wiosłowe dłubanki, łuki, dzidy i tarcze...?).

Nie jest to oczywiście pierwsze tego typu wspomnienie - prasa wówczas dość mocno rozpisywała się na ten temat, a obecnie znany nam Autor Ryszard Leszczyński w swoim dziele "Ginące frachtowce", a bliżej w jego trzecim tomie, bardzo drobiazgowo to wydarzenie opisał. Jednak w przypadku książki "Mayday!.. Mayday!.." mamy do czynienia z bardzo osobistą relacją, do tego kobiecą (zawód marynarski zdominowany jest do dzisiaj przez męską część światowej populacji) - relacją, która przeleżała w szufladzie prawie 25 lat - bezpośredniej uczestniczki dr Krystyny Obolewicz-Dąbrowskiej, pełniącej wówczas funkcję lekarza na statku.

I właśnie dzień, a raczej wieczór 29 października br. stał się dniem uroczystym, kiedy to oficjalnie odbyło się wodowanie tej świeżo na morskim rynku wydawniczym zaistniałej książki. A jak żywo w pamięci wielu ludzi zalega ta historia - świadczyła wypełniona, niemała sala gdyńskiego Domu Marynarza (jak też wiemy - dzisiejszej siedziby naszego armatora - Polskich Linii Oceanicznych).

I jak na gospodarza i właściciela statku przystało (doszczętnie strawiony przez pożar wrak do dzisiaj znajduje się na mieliźnie w pobliżu miejscowości Mersa Galbut) - prezes PLO Roman Woźniak zajął się częścią oficjalną, przywitaniem gości i wręczeniem bukietu czerwonych róż Autorce. (Prezes nie tak dawno przeszedł moje badanie na okoliczność dnia dzisiejszego w PLO - poczytaj tu - kliknij).

Image
 
 
 
Wydawca książki Jerzy Drzemczewski

Image
 

(Pomorska Oficyna Wydawniczo-Reklamowa), pochwalił Autorkę za reporterski, zwarty styl opowieści, wzbogaconej dodatkowo o informacje o Erytrei i żyjących tam ludziach - dzisiaj niekoniecznie zgodnie z ideami ówczesnych bojowników ludowych - kraju zaliczanego do najbiedniejszych w Afryce. Jak powiedział nie miał oporów jako wydawca z przyjęciem książki - w tych latach będąc rzecznikiem prasowym PLO, był bardzo emocjonalnie z tym wydarzeniem związanym, obserwując przebieg wypadków, losy porwanych i wszystkie przedsięwzięcia podejmowane ku ich uwolnieniu. Jak też dodał wydał książkę, mimo już wcześniejszego bardzo szczegółowego opisania tematu przez jak to określił: "najwybitniejszego przedstawiciela marynistycznej literatury faktu" - właśnie (jak nie omieszkam tu dodać związanego z naszą Oficyną Morską Autora) Ryszarda Leszczyńskiego (wspomniane wcześniej "Ginące frachtowce"). Jednak ta książka jest szczególna - opisana oczyma bezpośredniej uczestniczki tego pirackiego aktu.

Ze słowami podzięki w kierunku wszystkich, którzy pomogli doprowadzić do wydania książki wystąpiła jej Autorka dr Krystyna Obolewicz-Dąbrowska.

Image

Kilka słów od kapitana statku Andrzeja Sikorskiego - jak powiedział największym szczęściem w całej tej tragedii było to, że nikt nie zginął podczas tak wielkiego ostrzału i pożaru całego statku. Wszyscy ewakuowali się w ostatnim momencie na jedynej nie zniszczonej szalupie, kiedy wszędzie dookoła szalał już pożar.

Image

I przyszedł moment wodowania - symbolicznego, ale za to jak to z morską książką bywa z udziałem lampki szampana i (tu novum zamiast róży) gęsiego pióra, które właściwie od wieków budzi pisarskie skojarzenia. Ten symboliczny chrzest używając właściwej formuły przeprowadziła przyjaciółka autorki Karolina Zaborska.

Image
 

A potem było jeszcze czytanie fragmentów, dyskusja,

Image
 
 
pokazanie się obecnych na sali członków załogi statku,


Na zdjęciu w powiększeniu od lewej: motorzysta Mirosław Bojarski, ochmistrz (dzisiaj kapitan ż. w.) Zbigniew Wilczyński, pasażerka Krystyna Makowska, bosman Zbigniew Bilkiewicz, starszy mechanik Wojciech Makowski, kapitan Andrzej Sikorski i dr Krystyna Obolewicz-Dąbrowska

a także przemowa twórcy serii Ksiąg Floty Ojczystej (pod egidą której większość obecnie morskich produkcji twórczych wychodzi, włączając w to i nasze wydawnictwo) - profesora Jana Kazimierza Sawickiego.

Image

Oczywiście nie mogło też zabraknąć osobistego kontaktu z Autorką i uzyskania pamiątkowego wpisu.

Image
 
 
 
Zmieniony ( 04.11.2014. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
 
 
 
Strona główna
Opowieści morskie
Fundacja
Artykuły
Katalog stron
Foto Galeria
Księgarnia - sklep
FAQ
Forum dyskusyjne
Kontakt

.
Archiwum z:
 
 
 
 
Nowinki

Warning: Creating default object from empty value in /modules/mod_newsflash.php on line 26
 
Advertisement
Foto Galeria

Najczęściej czytane

web stats
 
 
Copyright (C) 2005 - 2017 Fundacja Promocji Przemysłu Okrętowego i Gospodarki Morskiej